Na czym polega problem
Duplikacja treści to sytuacja, w której ta sama treść żyje pod kilkoma adresami — a wyszukiwarka staje przed dylematem, którą wersję uznać za właściwą i pokazać w wynikach. Efekt bywa gorszy, niż się wydaje: zamiast wybrać jedną, Google często rozprasza sygnały między wszystkie wersje albo rezygnuje z obu. To nie kwestia „kary” w typowym sensie — to rozcieńczenie siły, które sprawia, że żadna wersja nie rankuje tak, jak mogłaby jedna skoncentrowana.
Najczęstsze źródła duplikacji
Wbrew nazwie rzadko chodzi o realne kopiowanie tekstu — zwykle to duplikaty adresów:
- wersje z www i bez, http i https,
- warianty z parametrami śledzącymi (UTM z kampanii),
- w sklepach — filtry produktów generujące dziesiątki niemal identycznych adresów tego samego asortymentu.
Jak to naprawić
Podstawowe narzędzie to tag canonical wskazujący jedną, właściwą wersję każdej strony — reszta duplikatów przekazuje wtedy swoją wartość do wersji głównej, zamiast z nią konkurować. Przy trwałych duplikatach adresów pomaga też przekierowanie 301. Cel jest jeden: dla każdej treści jedna jednoznaczna, indeksowana wersja.
Warto odróżnić to od dwóch pokrewnych zjawisk: kanibalizacji (różne strony konkurują o tę samą frazę) i cienkiej treści (masowo powielana treść niskiej wartości, np. z podmienioną nazwą miasta) — ta ostatnia bywa już realnie karana jako „scaled content abuse”.